<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-35433676</id><updated>2011-07-28T18:15:27.692-07:00</updated><title type='text'>(8.2) Prezenty na łyżwy cd.1</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://prezenty-lyzwycd1.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/35433676/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://prezenty-lyzwycd1.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>leysowaty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05646746914261768372</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-35433676.post-115987819425792537</id><published>2006-10-03T05:19:00.000-07:00</published><updated>2009-08-20T11:47:32.239-07:00</updated><title type='text'>Prezenty na łyżwy cd.1</title><content type='html'>Drugie spotkaniei prezenty wypadło w styczniowy czwartek. Czwartek&lt;br /&gt;jak czwartek; człowiek czyha już na weekend, ale też dobrze&lt;br /&gt;wie, że został jeszcze piątek i różnie może być. Nie znoszę&lt;br /&gt;tego uczucia i dlatego, celem skrócenia sobie czasu i&lt;br /&gt;zaoszczędzenia na zdrowiu, poszedłem zwiedzać Annalath&lt;br /&gt;Slash. Myślałem prosto. Jest styczeń; święta i Nowy Rok&lt;br /&gt;wyszarpały ludziom resztki grosza z kieszeni &lt;a href="http://www.pamir-meble.pl"&gt;krzesła&lt;/a&gt;, to i pewnie w&lt;br /&gt;Annalath Place nie będzie większego tłumu. Mimo że upłynęło&lt;br /&gt;już z dziesięć lat od otwarcia tego miejsca, cena biletu&lt;br /&gt;wciąż przekraczała niejedną roczną pensyjkę - to dopiero prezent. &lt;br /&gt;   Szedłem przez opustoszałe miasto, a śnieg skrzypiał pod&lt;br /&gt;moimi butami. Czułem się dobrze, bo mecenas Fralsky zgodził&lt;br /&gt;się wreszcie na wymianę swoich pniaków i z przyjemnością&lt;br /&gt;wyrwałem mu pół gęby. Rzecz jasna, pod narkozą. Miałem z nim&lt;br /&gt;wcześniej kłopot, bo wymagał ode mnie cudów, a ja cudów&lt;br /&gt;czynić nie potrafię. Zęby miał po prostu kiepskie. I tyle. &lt;br /&gt;   - Gdzie to zmierzamy, doktorku? - przez skrzyp przebił&lt;br /&gt;się jakiś przyjemny głos. - Romantyczny spacer, prezenty? &lt;br /&gt;   Stanąłem. W świetle latarni, tuż pod chińskim sklepem&lt;br /&gt;zobaczyłem Windy. Windy Collins albo może Windy Blowins,&lt;br /&gt;jeśli wiecie, co mam na myśli. Wyglądała cudnie, co&lt;br /&gt;podkreślali jeszcze przemykający obok niej ludzie. Jednych&lt;br /&gt;śnieg mrozi i wyszczurza, innych oświetla jak w bajce. Windy&lt;br /&gt;na pewno należała do tych drugich. Drobne płatki skrzyły się&lt;br /&gt;w jej krótkich włosach, twarz pokraśniała od mrozu, a&lt;br /&gt;strumyczek pary, który wydobywał się z pełnych ust, dodawał&lt;br /&gt;wszystkiemu mgiełki tajemniczego powabu prezentów. &lt;br /&gt;   - Idę do Annalath Slash &lt;a href="http://www.naszbelchatow.pl"&gt;Bełchatów&lt;/a&gt; - powiedziałem całując jej&lt;br /&gt;chłodny policzek. Pachniała lepiej niż wszystkie dolary, prezenty&lt;br /&gt;które ściubiłem w bankach. &lt;br /&gt;   - O? Ty? - zdziwiła się. - Ty idziesz do Annalath Slash? &lt;br /&gt;   - A tak - byłem dumny, że mam opinię człowieka, który&lt;br /&gt;niechętnie odwiedza miejsca spędu. - Liczę na małe prezenty i&lt;br /&gt;zainteresowanie. Nie lubię prezentów. Może pójdziemy razem? &lt;br /&gt;   Windy uśmiechnęła się do przestraszonego żółtka, który&lt;br /&gt;tak się na nią gapił, że aż trzasnął swoją głupią gębą w&lt;br /&gt;przydrożny słup. &lt;br /&gt;   - Czemu nie. Chodźmy - podała mi ramię.&lt;br /&gt;   - To właśnie w tobie lubię. Spotykamy się pod małym,&lt;br /&gt;chińskim sklepikiem, gdzie robiłaś drobne zakupy, i wiem, że&lt;br /&gt;jeśli zaproponuję ci wyjazd do Indii, jest szansa, że&lt;br /&gt;powiesz tak. &lt;br /&gt;   Szliśmy teraz razem i raźniej mi było słuchać skrzypu&lt;br /&gt;naszych butów. Widzicie, cały problem ze mną polega na tym,&lt;br /&gt;że ja nie lubię być sam. Nie lubię i nigdy nie lubiłem. &lt;br /&gt;   Ale oto doszliśmy do Annalath Slash. Gdziekolwiek&lt;br /&gt;żyjecie, pewnie już wiecie, co to takiego, ale i tak&lt;br /&gt;przypomnę wam co nieco. Będzie już kawałek czasu, jak prezenty Obcy&lt;br /&gt;wylądował w samym środku Nowego Jorku. Pamiętam, że piłem&lt;br /&gt;właśnie kawę w małym Donut-Shopie, a tu jak coś nie&lt;br /&gt;pieprznie, ledwie kilka ulic dalej. Na chwilę zrobiło się&lt;br /&gt;zupełnie ciemno, potem znowu jasno, a potem znowu ciemno. &lt;br /&gt;   - Ty - powiedział do mnie facet siedzący obok. - Jak&lt;br /&gt;mogli wyłączyć prąd, jeśli mamy samo południe? Nie ma prawa&lt;br /&gt;być ciemno. &lt;br /&gt;   Może i głupio to zabrzmiało, ale pytanie o prezenty było bardzo&lt;br /&gt;trafne. &lt;br /&gt;   - Nie wiem - odpowiedziałem przestraszony. Od razu&lt;br /&gt;pomyślałem też o tym aktorze, z którym byłem umówiony po&lt;br /&gt;lunchu. Miałem mu wymienić prawego siekacza. - Jak tu&lt;br /&gt;wymieniać siekacze? - zaniepokoiłem się na dobre. - Ciemno&lt;br /&gt;jak w dupie. &lt;br /&gt;   Ktoś zaczął szlochać, ktoś inny wrzasnął. Brzęknęła&lt;br /&gt;szyba. I kiedy myślałem już, że zaraz zawali się całe&lt;br /&gt;miasto, znowu coś huknęło i naraz zrobiło się zupełnie&lt;br /&gt;normalnie. Normalnie, czyli jasno. &lt;br /&gt;   Potem okazało się, że wylądował Obcy. Nic nie zniszczył,&lt;br /&gt;osiadł gładko i czysto na samym środku Placu Trzech Aniołów. &lt;br /&gt;Mało tego, pewnie wiecie też, że ten Obcy od razu wyszedł ze&lt;br /&gt;swojego statku, postawił na ziemi walizę i przewrócił się&lt;br /&gt;jak długi. &lt;br /&gt;   Od razu zbiegła się cała kupa ludzi. Wielu słyszało, jak&lt;br /&gt;Obcy westchnął i powiedział coś jakby: "Annalath Slash - prezenty". &lt;br /&gt;Cokolwiek by to znaczyło, problem polegał na tym, że nie&lt;br /&gt;powiedział nic więcej. Pocałował chodnik, uśmiechnął się i&lt;br /&gt;umarł.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/35433676-115987819425792537?l=prezenty-lyzwycd1.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/35433676/posts/default/115987819425792537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/35433676/posts/default/115987819425792537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://prezenty-lyzwycd1.blogspot.com/2006/10/prezenty-na-ywy-cd1.html' title='Prezenty na łyżwy cd.1'/><author><name>leysowaty</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05646746914261768372</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry></feed>
